W listopadzie na ekrany kin wchodzi nowy James Bond. Niestety "Skyfall" będzie kolejnym filmem z Davidem Craig'iem. Niestety, gdyż jako zagorzały wielbiciel i wyznawca "Bondów" nie jestem przekonany do Craig'a w roli agenta Jej Królewskiej Mości. Dla mnie to wybór równie nietrafiony jak Lazenby w "On Her Majesty's Secret Service". Dla przypomnienia Lazenby "wskoczył" do Bonda wprost z reklamówki czekolady i taki też poziom zaprezentował... Craig to co innego. Dobre kreacje w "Głosach" czy "Przetrzymać tę miłość", ale niestety jako Bond to pełna porażka... Niby kamienna powaga, a jakże jej daleko do surowego oblicza Rogera Moore'a, groźnych gestów Connery'ego czy przeszywającego wzroku Brosnan'a. Również legendarny żart w wykonaniu Craig'a już nie ten... niby lekki uśmieszek na twarzy, ale lata świetlne temu grymasowi do legendarnych już uśmieszków Moore'a czy Connery'ego. Moim zdaniem nawet Dalton był lepszy, bo choć jego Bond był trochę napuszony i naiwny, to jednak był dla mnie bardziej "prawdziwy" niż Craig.
W tym roku przypada pięćdziesięciolecie ekranowych przygód Jamesa Bonda, agenta w służbie Jej Królewskiej Mości. Zapoczątkował je Sean Connery w obrazie „Dr No” w 1962 roku. „Skyfall” będzie 23 odcinkiem sagi. Sądząc po obsadzie Judi Dench po raz ostatni wcieli się w rolę M, a szkoda bo moim zdaniem sprawdzała się w niej znakomicie... ale, cóż, zgodnie ze schematem, co kilka odcinków MI6 dostaje nowego M. Może zatem też już czas wymienić Bonda...
Od kilku dni nie rozstaję się z tym krążkiem. I choć zagorzalcy twierdzą, że jest gorszy od "Hybrid Theory" to mam na ten temat swoje zdanie. "Meteora" jest hermetyczna w swej formie. Eklektyczna ale do bólu przemyślana - tu nie ma miejsca na jakąkolwiek niedbałość produkcyjną. Od początku do końca wszystko jest na swoim miejscu - sample i wszechobecna elektronika w czystej harmonii z ciężkimi gitarowymi riffami, brudnym basem i mocno "prasowanymi" bębnami. I wszystko przemyślane i wykonane ze szwajcarską precyzją od pierwszej do ostatniej sekundy.
Oczywiście znawcy "prawdziwego grania" mówią wprost, że to plastik, że to jedna wielka produkcyjna ściema. Kwestia gustu. Dla mnie to jest po prostu ładna płyta, z dobrymi kompozycjami i ciekawymi aranżami. Może jest trochę przesadnie stylizowana na "brudną" ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Warto dodać, że w 2003 roku album osiągnął status podwójnej platyny - ponad 2.000.000 sprzedanych płyt - dla przykładu w Polsce status platynowej płyta osiąga po przekroczeniu progu 30.000 egzemplarzy...
I tym optymistycznym akcentem kończę i polecam wszystkim malkontentom "Breaking The Habit" - piękną i liryczną piochnę, z wiele mówiącym tekstem:
I don’t know what’s worth fighting for
Or why I have to scream
I don’t know why I instigate
And say what I don’t mean
I don’t know how I got this way
I know it’s not alright
So I’m Breaking the habit Tonight
Parę dni temu realizowałem dźwięk do nowego widowiska kabaretowego, w którym wystąpił między innymi Ireneusz Krosny z Grupą MoCarta. To był niezapomniany show, bardzo dynamiczny, z doskonałą grą sceniczną i świetnym wykonaniem, bądź co bądź ciężkich fizycznie gagów. Moim zdaniem to był jeden z najlepszych występów Irka i MoCartów i doskonale się złożyło, że właśnie to widowisko ukaże się wkrótce na DVD!
A będzie do czego wracać: świetna "Wizyta u szefa", brawurowo wykonana "Matura", czy też rewelacyjny "Koncert noworoczny". To chyba jedno z najlepszych wykonań tego skeczu: swobodne, naturalne, dopracowane w gestach i mimice. Widać, że artyści cieszą się swoją grą na scenie, zaś Irek zamyka całość żelazną klamrą precyzyjnie odegranych i dopracowanych gagów.
fot. Marcin Gierasimowicz
Muszę napisać o tym filmie. Może to ten padający od tygodnia deszcz tak mnie nastraja, a może po prostu nie mam odwagi obejrzeć tego filmu po raz kolejny i w ten sposób usprawiedliwiam się przed sobą... W każdym razie uważam, że każdy powinien zobaczyć ten film przynajmniej raz...
Potem przez parę kolejnych dni nie potrafiłem sobie znaleźć miejsca. Przed oczami wciąż miałem Dwight'a z umierającym w szpitalu przyjacielem, ostatni "rajd" po Melbourne, ludzi stojących w kolejkach do aptek po "tabletkę wybawienia", i wreszcie Petera wyłączającego prąd... To chyba najdrastyczniejsza scena. Bo wiemy co wydarzy się kiedy Peter podejdzie do skrzynki z bezpiecznikami, wiemy, że zostawi otwarte na oścież drzwi do domu na znak, że tu już też nie ma nikogo, zobaczymy jak poda truciznę swojej ukochanej żonie i ich małej córeczce, i jak wszyscy, położy się z nimi na łóżku, przytuli ich do serca by już na zawsze byli razem, bezpieczni...
A wszystko dlatego, że kilku osłów wystrzeliło głowice atomowe. I okazało się, że ocalałej na świecie garstce ludzi pozostało nie więcej niż dwa tygodnie życia... Jak spędzić ze sobą te ostatnie chwile? To kolejne z pytań, które po obejrzeniu filmu kołacze się w sercu jeszcze przez parę dni. Tak jak i to, czy będę w stanie wyłączyć prąd i pozostawić za sobą otwarte na oścież drzwi...
Niedawno przeglądając winyle natrafiłem na krążek Exodusu "Supernova". Pamiętam jak przywiozłem go sobie z księgarni i z namaszczeniem założyłem na talerz gramofonu. To były czasy "Skóry", "Mniej niż zera", Republiki, i noszącego beret Kapitana Nemo... Igła z trzaskiem opadła na płytę. Pierwsze przesłuchanie i od razu rozczarowanie - tu nie ma piosenek! Nie ma "kawałków" jak "Magdalena", jak "Kryzysowa narzeczona" czy innych! Przy tym nie da się tańczyć na prywatce ani śpiewać wieczorem z dziewczyną... Byłem rozczarowany. Jednak każde kolejne przesłuchanie ukazywało co raz to nowe walory muzyczne i niuanse stylistyczno-formalne albumu, aż wreszcie stał się on jedną z tych płyt, których słucham z namaszczeniem "od deski do deski".Minęło trzydzieści lat od powstania "Supernovej". Po latach słychać sztuczność wielu zabiegów produkcyjnych, archaiczność planów dźwiękowych – zwłaszcza w gitarach, braki dykcji u wokalisty i problemy rytmometryczne bębniarza – szczególnie bolesna jest "Płynąca marzeń rzeka". Ale słychać też bardzo nowatorskie jak na owe czasy rozwiązania formalne, interesujące i nietuzinkowe partie syntezatorowe, w tym arpeggiatory i inne ostinatowe chmury - cudowne "Jeszcze czekam", "Znów słyszę wołanie", oraz ogrom pracy produkcyjnej, nieobecnej w tamtych czasach na żadnym ze znanych mi polskich krążków! Mogę zaryzykować twierdzenie, iż w owych czasach nie było w Polsce albumu tak wyprodukowanego i spójnego jak "Supernova". Może właśnie dlatego płyta przeszła bez echa, a zespół wkrótce zakończył działalność. Wydaje się, że ówczesny słuchacz nie był gotowy na Supernovą – zamiast rozbudowanych form i instrumentacji oczekiwał prostych, zgrabnych piosenek mówiących o codzienności. Sam tego zresztą doświadczyłem i początkowo skreśliłem Supernovą z listy ulubionych albumów...
Piszę o tym gdyż od czasu do czasu Supernova wraca, co raz bardziej archaiczna w swej prostocie i brzmieniu, ale wciąż intrygująca. I patrząc przez pryzmat ówczesnych dokonań polskich grup wciąż nowatorska i frapująca - kto wtedy słuchał polskiej muzyki i zna Supernovą ten wie o czym mówię...
Bajkowy projekt fundacji Oswoić Los zawiódł nas w końcu do Belwederu: przybyliśmy zarejestrować bajkę z udziałem Pierwszej Damy RP, pani Anny Komorowskiej. O szczegółach akcji warto przeczytać na stronach fundacji. Tu natomiast chciałem podzielić się wrażeniami z kontaktu z Pierwszą Damą. Tym bardziej, że jadąc do Belwederu niewiele o niej wiedziałem, jako że nie zbyt często pojawia się w mediach, a prasa nie publikuje zbyt wielu jej wypowiedzi czy wywiadów. Tak więc byłem ciekaw. I trochę się obawiałem, czy aby ranga i prestiż osoby, a przez to i etykieta obowiązująca w takich okolicznościach nie rzucą się cieniem na merytorycznej i artystycznej części naszej pracy - czy na przykład Pierwszej Damie będzie wypadało śmiać się, krzyczeć lub szlochać w miejscach gdzie będą tego wymagały dialogi...
M oje obawy rozwiał promienny, powitalny uśmiech pani Komorowskiej, która już po chwili, pełna uroku i werwy wcieliła się w graną przez siebie bajkową postać - ze swadą i humorem odgrywała kolejne kwestie z bajkowych dialogów. Byliśmy pod wrażeniem. Rejestracja przebiegła szybko, sprawnie i wesoło, co także było zasługą Olka, który czytał bajkę całą swą "szerokością" ;). A była to historia dla najmłodszych o tym, że są wśród nich inne dzieci, które może trochę inaczej widzą, może inaczej słyszą, może mają jedną nóżkę krótszą od drugiej, ale są tak na prawdę takimi samymi dziećmi jak one i jak i one mają szansę wyrosnąć na dobrych i wartościowych ludzi. Grana przez panią Annę Komorowską mała Ania wyrasta na taką właśnie osobę, na duża Annę, która może zrobić coś dobrego dla innych. I w tej roli pani prezydentowa jest w moim odczuciu bardzo prawdziwa. Bardzo się cieszę, że miałem okazję poznać ją osobiście i, że mogliśmy razem pracować.
Skończyłem postprodukcję dźwięku na DVD kabaretu Jurki. Szacun dla kabaretu - to jedno z lepszych widowisk jakie ostatnio widziałem. Dynamicznie, śmiesznie, zawodowo - widać, że czują się na scenie jak ryby w wodzie. Szacun również za montaż, który dodatkowo podkręca akcję. Wreszcie najważniejsza rzecz: dobre, śmieszne skecze! Warto zobaczyć tę płytę.
Jesteśmy już na półmetku (chyba...) rejestracji bajek psychoterapeutycznych przeznaczonych dla najmłodszych. Swoje partie przeczytali już: Olek Klepacz, Majka Jeżowska, Olga Bończyk, Muniek Staszczyk i Marcin Prokop. Olek dodatkowo promował akcję podczas swojego premierowego recitalu prezentującego nową, solową płytę. W przyszłym tygodniu swoją bajkę przeczyta Pierwsza Dama RP pani Anna Komorowska. I siadam do muzyki i miksu płyty!

W listopadzie na ekrany kin wchodzi nowy James Bond. Niestety "Skyfall" będzie kolejnym filmem z Davidem Craig'iem. Niestety, gdyż jako zagorzały wielbiciel i wyznawca...
Piotr Komentarze (1) 19 Mar 2012 Hits:143
Od kilku dni nie rozstaję się z tym krążkiem. I…
Parę dni temu realizowałem dźwięk do nowego widowiska kabaretowego, w…
Muszę napisać o tym filmie. Może to ten padający od…
Niedawno przeglądając winyle natrafiłem na krążek Exodusu "Supernova". Pamiętam jak…
Bajkowy projekt fundacji Oswoić Los zawiódł nas w końcu do…
Skończyłem aranżację dwóch utworów, które Krzysztof, wraz ze swoją dużyną,…
Jesteśmy już na półmetku (chyba...) rejestracji bajek psychoterapeutycznych przeznaczonych dla…
Skończyłem postprodukcję dźwięku na DVD kabaretu Jurki. Szacun dla kabaretu…
Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość